pokochać siebie

O miss fitness, rulonie z nosa, koronkowych liniach radości, dziękowaniu za obelgę i tarczy ochronnej.

– “Masz jedną brew wyżej i tak dziwnie marszczy Ci się nos, jak się uśmiechasz, a ramiona masz jak kulturystka” – wyczuwałam ironię i kpinę, gdy to mówiła.

Po latach zrozumiałam, że ta osoba, raniąc mnie i wytykając niedoskonałości, pokazała mi, co mnie wyróżnia i charakteryzuje. Wtedy wstydziłam się i płakałam.

Miałam mięśnie jak ze stali, bo dużo trenowałam i prowadziłam zajęcia z tae box. Nie przyszło mi jednak do głowy, żeby zobaczyć to w innym świetle, na przykład, że mam genetyczne predyspozycje do bycia miss fitness :)

Przyklejałam plastrem brew do czoła i wytrzeszczałam oczy, żeby nos mi się nie zwijał w rulon :D Teraz się z tego wszystkiego śmieję! :) Nos mam po babci. Nie ulepię sobie przecież nowego, nie chcę innego i jestem wdzięczna za niego! <3

Ramiona i plecy mam wyrzeźbione do dziś, a na nosie zrobiły mi się zmarszczki. Od śmiania! :) Nikt nie ma takich! :D Koronkowe linie radości! ;)

Przeszłam długą drogę. Dziś jestem wdzięczna tej osobie za dar, który od niej dostałam i który doceniam po latach. Dzięki niej kocham siebie MOCno i nie pozwolę skrzywdzić.

Mam ochotę dziękować, gdy ktoś mi coś wytyka :) Dostrzega mnie przecież, zwraca na mnie uwagę, poświęca swój czas.

Wiem jak trudno jest pokochać siebie, kiedy się słyszy krytykę i czuje od innych pogardę. Ale jest na to sposób.

Powiedz “dziękuję”, nie ważne czy usłyszysz komplement czy obelgę.

Obróć to na swoją korzyść. Krytykowany fragment Twojego ciała to tak naprawdę Twój atut. To Twój znak rozpoznawczy.

Bądź ponad to! Popatrz na siebie z góry. Czy kształt Twojego nosa ma wpływ na losy świata? Raczej to, jak Ty go sama oceniasz! Z posępną miną nos będzie posępnym nosem. W uśmiechu człowiekowi do twarzy jest z każdym nosem.

Mistrzyni świata w tańcu towarzyskim zoperowała sobie nos. Nie ma już garba. Ale utraciła coś więcej. Swoją indywidualność. Ma teraz piękny, prościutki nos, ale nie swój. W jej tańcu też zaczęło czegoś brakować. Charakteru. Tego czegoś.

Uczepiłam się nosa, ale to dotyczy każdej części ciała. No weźmy na przykład brzuch. Mój ulubiony! W brzuchu mamy moc twórczą, odczuwamy emocje, trawimy lub nie, to co do nas przychodzi. Nie tylko jedzenie ;) To nasze centrum. Nasza tarcza ochronna. Jeśli przybywa Ci w tym miejscu, to pomyśl przed czym chcesz się obronić?

Pokochaj swój brzuch, doceń go, dbaj, przytulaj. Tak! Masowanie i przytulanie działa cuda! Jedz powoli, dużo razy przeżuwając, delektuj się smakiem i zapachem. Twój brzuch to doceni. Nie będzie musiał tego robić za Ciebie.

Ciesz się życiem. Jeśli tego zechcesz, każda chwila może być wypełniona radością. A Twój brzuch nie będzie musiał trawić zmartwień.

Bądź swoją i swojego ciała najlepszą przyjaciółką.

Dla tych z Was, które boją się pokochać siebie, żeby nie być oskarżoną o egoizm jedna z moich ulubionych afirmacji: „Dbam o innych, wspierając siebie.” Gdy ja jestem szczęśliwa, moje dzieci są szczęśliwe. Gdy widzą mamę uśmiechniętą i zadbaną, same skaczą z radości! Zapytajcie mojego męża ;)

Każdy szczegół, nowa zmarszczka, każda blizna na skórze, fałdka na brzuchu po ciąży lub po świątecznym obżarstwie, mówi mi gdzie byłam, czego doświadczyłam! Ile przygód miałam!!! :) Nie zamieniłabym się z nikim!

Co jest w Tobie wyjątkowe? Co tylko Ty masz? Doceń to już teraz. Pokochaj i pielęgnuj!

Oczywiście, pracuj nad sobą, rozwijaj, ruszaj się, trenuj, odżywiaj swoje ciało, ale rób to z miłością i z uważnością.

Zmieniaj kreacje, fryzury, hobby, pracę, ale nie zmieniaj siebie! Pozostań sobą! Bo już jesteś wspaniała taka, jaka jesteś!


Bądź sobą i kochaj tą, którą jesteś!

CUDownych Świąt! <3

p.s. Bardzo Ci dziękuję, że tu jesteś i że mnie czytasz! :) Podziel się proszę w komentarzu swoimi refleksjami. A może masz ochotę zajrzeć do mojego butiku? Pojawiły się tam tajemnicze Sukienki Mocy :) Klik!

pokochać siebie